20160511_A_small_cup_of_coffee

Zmora samotnej filiżanki

Jedną z ciekawostek mojego randkowania w W. jest to, że dziewczyny kontaktują się ze mną kilkakrotnie tuż przed samym spotkaniem, aby się upewnić, że jest nadal aktualne.

Oto jak przebiegł początek ostatniej z sobotnich randek.

Parę minut przed spotkaniem z wysoką i wysportowaną dziewczyną spotkaną w sieci otrzymuję wiadomość: “Gdzie jesteś? Już jestem na ulicy [przy której znajduje się kawiarnia]”.

Zanim zdążyłem odpisać, koleżanka dzwoni z chodnika po drugiej stronie ulicy.

Kiedy odbieram ten gorączkowy telefon, jestem już od kwadransa w kawiarni. Jak zwykle dotarłem na spotkanie z wyprzedzeniem, aby poplotkować z baristkami, zamówić swoją kawę i wygodnie się rozsiąść.

Ciągle rozmawiając z koleżanką przez telefon, wychodzę przed lokal, aby się z nią przywitać. Powitanie jest serdeczne, choć utrzymane w tonie żartobliwym (“cześć, panno spóźnialska”). Po ucałowaniu jej w oba policzki, zaciągam ją do środka.

Podobne scenariusze rozegrały się na każdej randce od mojego przyjazdu do W.

Dlaczego te podchody?

Z męskiego punktu widzenia, wszystkie te SMS-y i rozmowy w drodze na spotkanie nie mają sensu, chyba żeby poinformować o dużym spóźnieniu.

Jeśli jestem umówiony z kimś w lokalu, to po prostu wchodzę do środka i zamawiam coś, zamiast krążyć po okolicy i nabijać impulsy.

Często też wpadam do kawiarni popracować albo poczytać.

Natomiast wygląda na to, że dziewczynami kieruje przemożna niechęć, żeby nie powiedzieć strach, przed wejściem do kawiarni i samotnym czekaniem na chłopaka przed filiżanką stygnącej kawy.

Łatwo wyobrazić sobie tok myślenia dziewczyn: “Co jeśli nie przyjdzie? Albo bardzo spóźni się? Wszyscy, czyli obsługa, nie daj boże, ulubionej kawiarni i klienci będą świadkami mojego upokorzenia! A ja tak ładnie się ubrałam!

Choć współczesne dziewczyny są silne i niezależne, to strach przed wystawieniem nadal pcha je do wysyłania SMS-ów przedrandkowych i dzwonienia sprzed lokalu.

Skonsultowałem kwestię z wspaniałą Afrą, która potwierdziła moje przypuszczenia. Dodała od siebie interesującą zasadę: “Nigdy nie przychodź na czas, nawet przez przypadek”. Do taktycznego spóźniania powrócę wkrótce.

A jak wygląda wasza praktyka randkowa? Czy tylko ja odbieram gorączkowe telefony od współrandkowiczek tuż przed spotkaniem?

Dodatkowe pytanie do dziewczyn: a jak wy radzicie sobie z ryzykiem wystawienia?

Grafika: Julius Schorzman (Own work) [CC BY-SA 2.0], via Wikimedia Commons

3 myśli na temat “Zmora samotnej filiżanki”

  1. Z rozmów z wieloma moimi koleżankami i z moich przemyśleń na ten temat wynika, że kobiety nie tyle obawiają się „wystawienia”, a zdecydowanie bardziej straty swojego cennego czasu z powodu kogoś, kto może się na spotkaniu nie pojawić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *