20160516_1976_campaign_stuffed_animal

Operacja na otwartych sercach

Pierwsza randka w kawiarni w centrum W., godzina 18.45. Siedzą przy małym stoliku, pod ścianą niedaleko wejścia do lokalu. On wczesna czterdziestka, ona chyba trochę młodsza. Oboje są ubrani w dżinsy i niebieskie kraciaste koszule. Jedyna różnica polega na tym, że kwadraciki na jej koszuli są mniejsze. Fizjonomicznie podobni, zdrowa skóra, w dobrej formie, on żylasty, ona szczupła, ale kobieca.

Rozmawiają. Ona przy kawie, on przy wielkiej szklance soku pomarańczowego. Świeżo wyciśniętego, więc pływają w nim i osadzają się na ściankach szklanki farfocle z miąższu.

Rozmawiają. Rozmawiają bardzo długo, zbyt długo spokojnymi, monotonnym głosami o pracy. Pracują w biurach, należą do ekip projektowych, mają problemy z innymi ekipami, budżetami, dyrekcją. Potakują ze zrozumieniem głową, słuchając straszliwie banalnych przypadków z życia w korpo.

Byli na urlopie w zimie gdzieś w Alpach.

I nic. Skończyli kawę/sok i dalej siedzą. Na trzecim krzesełku smętnie leży złożona damska parasolka… Nadchodzący wieczór jest przepiękny, idealny na spacer ulicami W. Siedzą dalej.

Nie wytrzymuję. Odkładam książkę i zwracam się do dziewczyny: “Proszę Pani, najmocniej przepraszam, ale czy mógłbym Pana porwać na 5 minut?” Coś mruczy niewyraźnie.

Wstaję, On, zdezorientowany, wychodzi za mną przed kawiarnię.

— Jestem coachem — przedstawiam się. Czy mogę Panu zadać jedno pytanie?
Kiwa głową.
— Czy jest to Państwa pierwsza randka?
Potwierdza.
— Czy mógłbym w takim razie zwrócić uwagę na parę rzeczy?
Facet się niecierpliwi. Nerwowo spogląda w stronę kawiarni, gdzie przez okno widać dziewczynę. Obserwuje nas uważnie.
— Po pierwsze, wyjdźcie stąd. Wyjdźcie jak najszybciej. Proszę ją wziąć za rękę i wyjść na spacer, przejść się po mieście, pójść na drinka, wszystko byle tutaj dalej nie siedzieć przy tych pustych naczyniach. Wszystko, byle nie to. Druga rzecz: na litość boską, bardzo proszę zmienić temat. Przepraszam, że podsłuchiwałem, ale o tej pracy w biurze już nie mogę słuchać… I na koniec, niech się Pan przestanie się z nią tak cały czas zgadzać.

Nie słyszę co odpowiada. Szybkim krokiem wraca do stolika. Zostaję jeszcze chwilę na deptaku, zaczepiam parkę studentek, które rozlokowały się w ogródku i rozmawiamy o Pawiaku i Juwenaliach.

Parę minut później, ubrani w niebieskie prochowce, główni bohaterowie tej scenki wychodzą szybkim krokiem z kawiarni. Idą blisko siebie w kierunku dzielnicy z barami i drogimi butikami. Jej delikatna dłoń ociera się przypadkiem o jego rękę…

Grafika: By n/a (Gerald R. Ford Presidential Museum) [Public domain], via Wikimedia Commons

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *